loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

“Nie planowałem tej ekspertyzy”. Prezydent Chorzowa łączy kropki w Protokole Rozbieżności

0
522

Sprawą chorzowskiej estakady, a właściwie drugiej ekspertyzy mającej ocenić, czy obiekt ma być nadal zamknięty, czy otwarty, od 2 dni żyje cały region. Dziesiątki artykułów, wywiady, nagrania, szmery i bajery. To niewątpliwie medialny gamechanger. Jednak nawet pobieżna analiza wywiadu z prezydentem Szymonem Michałkiem w programie “Protokół rozbieżności” Marcina Zasady z dnia 14 kwietnia rzuca jeszcze większy niepokój na sposób zarządzania kluczową infrastrukturą Chorzowa, niż to było wcześniej. Z wypowiedzi włodarza wyłania się obraz administracji, która zamiast oprzeć się na rzetelnej, ale pełnej analityce na start, opiera swoje działania na diagnozie, intuicji i niechęci do pogłębionej weryfikacji faktów. To zarządzanie przez domysły?

“Nie planowałem tej ekspertyzy”

Najbardziej uderzającym punktem rozmowy było przyznanie się prezydenta do tego, że w zasadzie nie planował zlecać drugiej ekspertyzy stanu technicznego estakady. To w odpowiedzi na pytanie redaktora, dlaczego nie dało się właściwego badania zrobić wcześniej. Dopiero interwencja Głównego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który podważył pierwotne, radykalne założenia, zmusiła miasto do przeprowadzenia szczegółowych badań strukturalnych obiektu. Postawa ta jest też trudna do obrony z punktu widzenia dobra publicznego. Pierwsza ekspertyza, jak przyznał sam prezydent, nie wchodziła w strukturę obiektu, a mimo to stała się podstawą do wyłączenia kluczowej arterii z ruchu. Zrobiono to z obawy i trudno z tym oczywiście polemizować. Jednak rezygnacja z szybkiego dążenia do istoty sprawy aż do momentu nacisku zewnętrznego organu może sugerować, że priorytetem nie była pełna ocena sytuacji, lecz podtrzymanie przyjętej wcześniej narracji o konieczności zamknięcia obiektu. Należy oczywiście wziąć pod uwagę troskę o bezpieczeństwo, niepewność sytuacyjną i brak doświadczenia (nie tylko prezydenta), ale do takich konkluzji, jakie przedstawiła druga ekspertyza można było dojść już kilka miesięcy temu. Gdyby tak się stało, kto wie, czy już dziś estakada nie zostałaby przywrócona do użytku z ograniczeniami, o których już wiemy, ale które jednak rozładowałyby problem komunikacyjny (choćby tylko w części), a na pewno napięcie i emocje w mieście. Mieszkańcy mogliby normalnie korzystać ze śródmieścia, a niektórzy przedsiębiorcy być może nadal prowadziliby swoją działalność. No i pewnie sprawa nie trafiłaby do prokuratury.

Łączenie kropek

W obliczu pytań o błędy w ocenie sytuacji oraz o potencjalne roszczenia finansowe przedsiębiorców, którzy ucierpieli z powodu zamknięcia drogi, prezydent Michałek kilka razy posługiwał się u redaktora Zasady “łączenem kropek”, sformułowaniem, że wstecz łatwiej łączy się kropki niż do przodu. Choć sentencja ta brzmi modnie, w ustach urzędnika odpowiedzialnego za mienie wielomilionowej wartości i życie mieszkańców brzmi również niefortunnie – jak brak odpowiedzi. Zarządzanie miastem nie może opierać się na metaforycznym łączeniu kropek po fakcie. Od prezydenta wymaga się, aby kropki te były łączone na etapie planowania i analizy ryzyka. Taka odpowiedzialność jest niestety ryzykiem podjęcia się kariery politycznej, czy się komuś to podoba, czy nie.

Słodko-gorzka perspektywa

Informacje przekazane przez Szymona Michałka trudno uznać za w pełni uspokajające kogokolwiek z Chorzowian. Choć estakada może być teoretycznie użytkowana jeszcze przez maksymalnie pięć lat, to najpierw należy doprowadzić do stanu, w którym w ogóle mogła zostać przywrócona do ruchu. To wymaga zarówno znacznej ilości pieniędzy, jak i czasu na spełnienie procedur przetargowych i wykonanie wielu prac remontowych. Prezydent określił już koszty wszystkich działań na ok. 1,8 mln zł. Przetarg unijny, a taki będzie tu obowiązywał, jest procedurą która może trwać bardzo długo, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę złożoność problemu i presję społeczną. Nie wiadomo też, jak sprawdzą się ograniczenia, które będą musiały zostać wdrożone, zanim wjadą tam pierwsze pojazdy. Dziś wiemy, że ruch będzie odbywał się po jednym pasie w każdą stronę i tylko dla pojazdów do 3,5 tony. Na estakadę nigdy już nie wjadą autobusy i ciężarówki. Ruch tramwajowy będzie musiał odbywać się w systemie wahadłowym, czyli jeden wagon niezależnie od kierunku jazdy w jednym czasie na odcinku szyn położonych na estakadzie. Ale tu akurat dobra informacja jest taka, że Tramwaje Śląskie właściwie ad-hoc gotowe są do przywrócenia ruchu, nawet w 48 godzin od decyzji. Wiceprezes spółki Marcin Michalik, zarazem chorzowski radny i były wiceprezydent poinformował dziś na Facebooku, że “Od kiedy pojawiła się informacja , że stan techniczny estakady umożliwia jazdę tramwajów , zarówno pod, jak i na estakadzie (w tym przypadku wahadłowo ) przygotowujemy się do uruchomienia sieci i torów dla ruchu tramwajowego. Właśnie trwają prace wykonywane przez pracowników Zakładu Torów i Sieci spółki”. Okraszając to zdjęciami w wykonywanych prac. Cieszy, że coś się już dzieje.

Dążąc do brzegu

Prezydent oświadczył, że żadna decyzja nie została jeszcze podjęta. Takowe być może zapadną w Maju. Dał do zrozumienia, że obecny stan rzeczy szybko się nie poprawi. Nie wiadomo ile potrwają procedury, remonty i skąd Chorzów weźmie na to pieniądze, gdy priorytetami prezydenta są m.in. budowa stadionu i wsparcie klubu sportowego. Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. Rozmowę podsumował odpowiedzią na pytanie redaktora, z której wynika, że sprawy problemów z estakadą nie wiąże z referendum.

Zobacz nagranie programu TVP Katowice:

Link do materiału na stronie telewizji:

https://katowice.tvp.pl/92610743/protokol-rozbieznosci-14042026-szymon-michalek-prezydent-chorzowa