loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Czy Chorzów stać na stadion za 480 mln zł? Przetarg już ogłoszony, ale czy są powody do euforii?

0
279

Długo wyczekiwany dla kibiców Ruchu Chorzów moment wreszcie nadszedł. 20 lutego oficjalnie ogłoszono postępowanie przetargowe na budowę nowego stadionu przy ulicy Cichej 6. To pierwszy kluczowy etap inwestycji, który ma wyłonić wykonawcę odpowiedzialnego za całościową lub częściową realizację nowej areny sportowej w Chorzowie. Zgodnie z harmonogramem, zainteresowane podmioty mają czas na składanie ofert do 24 marca 2026 roku. Informacja ta ucieszyła szczególnie tych kibiców, dla których sentyment do historycznego miejsca jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na przyszłość Niebieskich.

Cicha … komunikacja

Nieco kontrowersji wzbudziła pewna powściągliwość w komunikowaniu jednej z największych inwestycji na najbliższe lata. W mediach społecznościowych prezydenta Szymona Michałka oraz na stronie ADM Serwis – organizatora przetargu, nie pojawiła się żadna informacja o rozpoczęciu procedury. Wiadomość opublikowano jedynie na prywatnym profilu „Nowa Cicha 6” oraz w krótkiej notce na stronie Urzędu Miasta. Sam klub również nie odniósł się jakoś szczególnie do ogłoszenia przetargu, poza szkieletową grafiką opatrzoną dwoma słowami “Kolejny krok” w social-mediach. Na szczęście media czuwają i piszą, dzięki czemu informacja szybko trafiła do opinii publicznej.

Wyzwania i ryzyka

Dokumentacja przetargowa znajdująca się na platformie e-zamówień pokazuje, że przed wykonawcą stoi trudne zadanie. Inwestycja ma być realizowana etapami, przy czym kluczowym wymogiem jest zachowanie pełnej funkcjonalności stadionu i możliwość organizacji meczów z udziałem publiczności. Wykonawca musi nie tylko spełnić rygory licencyjne PZPN po każdej fazie prac, ale także wziąć na siebie pełną odpowiedzialność logistyczną i finansową za ewentualne utrudnienia, bez możliwości dochodzenia dodatkowych roszczeń. Ponadto gwarantuje się na razie tylko realizację pierwszego etapu, budowa pozostałych trzech trybun zależy od decyzji zamawiającego w ramach prawa opcji, co z pewnością uzależnione jest od tego, czy będą pieniądze na resztę. Wysokie wadium – 3 miliony złotych – oraz wymagania dotyczące doświadczenia kadry sprawiają, że przetarg jawi się jako projekt o wysokim ryzyku operacyjnym, choć oczywiście możliwy do realizacji.

Kto będzie właścicielem?

W tle technicznych zapisów przetargu pozostaje nierozstrzygnięta kwestia finansowania i statusu prawnego obiektu, co jest często pomijane w mediach. Wiele artykułów prasowych lub w internecie mówi po prostu o budowie „stadionu Ruchu Chorzów”, podczas gdy w rzeczywistości ten stadion nie będzie obiektem klubowym lecz stadionem miejskim, być może zarządzanym przez podmiot podległy miastu, zaś klub będzie jedynie jego najemcą lub użytkownikiem, analogicznie jak korzystał dotąd z obiektu na Cichej 6.

Ważniejszy stadion czy adres?

Jak się okazuje, środowisko kibicowskie wcale nie jest jednomyślne w kwestii budowy nowego obiektu, szczególnie jeśli chodzi o najmłodsze pokolenia. Obecnie Ruch rozgrywa mecze na Stadionie Śląskim – jednym z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce. Kibice zdążyli się już do tego przyzwyczaić, a sytuacja ta długo jeszcze się nie zmieni. Są w Polsce inne kluby, które podobnie jak dziś Ruch, korzystają z obiektów współdzielonych, miejskich, wojewódzkich, czy posiadających swoich operatorów tytularnych, bo ma to po prostu swoje ekonomiczne uzasadnienie.

Część mieszkańców Chorzowa pyta w różnych komentarzach o sens inwestycji, już nie tylko z obawy o brak środków i możliwą konieczność zaciągania ogromnych zobowiązań na ten cel, ale także z troski, czy miasto w przyszłości poradzi sobie z kosztami utrzymania kolejnego obiektu, które przypuszczalnie zdecydowanie przewyższą obecne opłaty za organizację meczów na Stadionie Śląskim. Przypomnijmy, że Chorzów musiałby przeznaczyć na nowy stadion około 480 milionów złotych. Niewielka część tej kwoty wpisana jest na rozruch do budżetu na 2026 rok. Reszta funkcjonuje co prawda w wieloletniej prognozie finansowej, ale to póki co zapis, bez żadnej gwarancji realizacji. Tej kwoty Chorzów nie dostanie od rządu, ani z regionu. Z własnego budżetu trudno będzie wygospodarować ją nawet w ciągu 20 lat. W sieci pojawiały się już porównania, że za cenę planowanego stadionu miasto mogłoby wybudować np. 1,5 tysiąca nowych mieszkań komunalnych lub wyremontować 150 kamienic. Pamiętać też należy, że Chorzów ma obecnie wiele pilnych potrzeb i problemów do rozwiązania. Największym jest kryzys z estakadą.

Nie ma wątpliwości, że budowa nowego stadionu to spełnienie ambicji prezydenta i marzeń wielu kibiców. To zrozumiałe – Ruch jest dumą i legendą Chorzowa, która „niech gra do końca świata”. Realizacja tej inwestycji to jednak również czynnik polityczny: dla części środowisk kibicowskich jest ona warunkiem dalszej przychylności wobec władz, co w naturalny sposób może przełożyć się na poparcie w kolejnych wyborach samorządowych, ale również tłumaczyć obecną determinację prezydenta. Problem w tym, że sentyment – nawet bardzo silny, do powstania stadionu może nie wystarczyć. Jeśli nie będzie pieniędzy, efekt może być odwrotny do zamierzonego. A już najgorszym rozwiązaniem jest to, w którym budowa rzeczywiście się rozpocznie, ale nie będzie za co jej dokończyć.

W Katowicach kibice przez lata byli sentymentalnie przywiązani do stadionu na Bukowej, który ostatecznie również musiał ustąpić miejsca nowej inwestycji. Nowy obiekt powstał jednak w zupełnie innym miejscu, ale dla zachowania ciągłości tradycji ulicę, przy której powstał nazwano „Nową Bukową” i stało się to decyzją Rady Miasta. Może więc – jak ktoś już zauważył w mediach społecznościowych – wystarczyłoby po prostu przemianować adres Stadionu Śląskiego na „Nową Cichą 6”? To oczywiście z przymrużeniem oka, ale i z nutą refleksji: że takie mrugnięcie być może warte jest 480 milionów złotych.

fot. Oficjalna wizualizacja nowego stadionu przy ul. Cichej 6