loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Wiceprezydent Świętochłowic mówi o roszczeniach miasta wynikających ze skutków zamknięcia estakady. W tle zapowiedź sporu sądowego?

0
415

Sprawa zamkniętej estakady w Chorzowie ponownie wybrzmiewa w przestrzeni publicznej,  tym razem za sprawą wiceprezydenta Świętochłowic Sławomira Pośpiecha. W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” samorządowiec mówił nie tylko o milionowych kosztach, jakie jego zdaniem – ponoszą Świętochłowice, ale również wprost odniósł się do kwestii ewentualnych roszczeń i sporu sądowego. Dla części mieszkańców regionu taka narracja może być zaskoczeniem, zwłaszcza że w środowisku samorządowym od lat funkcjonuje przekonanie o politycznej przyjaźni Chorzowa i Świętochłowic.

Relacje obu miast nie wynikają wyłącznie z sąsiedztwa. Chorzów i Świętochłowice współtworzą Samorządowy Chorzowsko-Świętochłowicki Związek Wodociągów i Kanalizacji, który pełni funkcję zgromadzenia wspólników spółki wodociągowej. Przewodniczącym zarządu tego Związku jest prezydent Chorzowa Szymon Michałek, jego zastępcą prezydent Świętochłowic Daniel Beger. Z kolei Sławomir Pośpiech zasiada jako zastępca przewodniczącego rady nadzorczej ChŚPWiK Sp. z o.o. W tym kontekście publiczne, twarde stanowisko wiceprezydenta Świętochłowic wobec skutków zamknięcia estakady może być odczytywane jako sygnał jakiegoś napięcia na linii sąsiednich samorządów.

Miliony złotych i zapowiedź możliwego sporu?

W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” Pośpiech przedstawił wyliczenia, z których wynika, że Świętochłowice mogą ponieść ponad 6 mln zł dodatkowych kosztów rocznie w związku z przekierowaniem komunikacji publicznej oraz podziałem stałych kosztów funkcjonowania spółki Tramwaje Śląskie. „Metropolia wyliczyła to na 700 tys. zł, a nasze obliczenia były bliższe miliona, ale to jest taki rząd wielkości” – mówił w odniesieniu do jednej z części obciążeń.

Wiceprezydent podkreślał również: „Rachunek, który spada na Świętochłowice, jest nie fair i nie powinniśmy z nim zostać samotnie”. Co istotne, w tej samej rozmowie zaznaczył: „Wierzę, że nie dojdzie do roszczeń i sporu sądowego, bo znajdziemy wspólnie rozwiązanie, które będzie sprawiedliwe dla wszystkich”. Choć wypowiedź ma charakter warunkowy, samo publiczne przywołanie możliwości roszczeń i drogi sądowej pokazuje, że sprawa estakady przestaje być wyłącznie techniczną kwestią organizacji ruchu, a zaczyna nabierać wymiaru formalnego sporu pomiędzy samorządami.

Pośpiech stwierdził także: „Musimy podejść do tematu wspólnie”, wskazując, że – w jego ocenie – dodatkowe koszty nie powinny obciążać wyłącznie jednego miasta.

Czy będzie reakcja Chorzowa?

To kolejny przypadek, gdy przedstawiciel sąsiedniego miasta publicznie formułuje oczekiwania finansowe w kontekście estakady. Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się wiceprezydent Bytomia Michał Bieda, co spotkało się z ostrą reakcją prezydenta Chorzowa. Szymon Michałek opublikował wówczas nagranie skierowane do samorządowców regionu, podkreślając, że sprawa estakady nie powinna być wykorzystywana do wywierania presji na miasto. Czy tym razem również pojawi się publiczna odpowiedź ze strony władz Chorzowa? Na razie nie ma oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Jedno jest jednak pewne – temat estakady coraz wyraźniej wychodzi poza wymiar infrastrukturalny i wkracza w obszar politycznych oraz finansowych relacji pomiędzy samorządami regionu.

Link do wywiadu Sławomira Pośpiecha w Dzienniku Zachodnim: https://dziennikzachodni.pl/zamkniecie-estakady-w-chorzowie-to-6-mln-zlotych-straty-swietochlowice-zaplaca-najwiecej-to-po-prostu-nie-jest-fair/ar/c1p2-28749065

Link do wspomnianego apelu Szymona Michałka tutaj

fot. www.swiętochlowice.pl