W Chorzowie jest ponad 50 Żabek i będą kolejne! Kogo skusi zielone zwierzątko?

Model franczyzowy Żabki okazał się w Polsce maszynką do szybkiego biznesu. W Chorzowie, według jednego z dostępnych w sieci raportów funkcjonują już 52 sklepy, a ich rozmieszczenie można porównać do strategicznej siatki na mapie miasta. Nowe punkty pojawiają się regularnie. Ostatnio kolejny sklep otwarto przy ulicy Opolskiej na Pniokach. Dziś wystarczy wyjść z domu, by w ciągu kilku minut natknąć się na charakterystyczny zielony szyld. Jeśli tego nie zauważysz, prawdopodobnie albo idziesz z zamkniętymi oczami, albo trafiłeś do jednej z ostatnich „dzikich” enklaw miasta. Sieć Żabka rozrosła się w Chorzowie w sposób, który trudno przeoczyć. Nie inaczej jest zresztą w każdym polskim mieście.
Mimo dużego nasycenia, centrala sieci ciągle aktywnie poszukuje nowych przedsiębiorców. Niewielki próg wejścia, gotowe wyposażenie lokalu i obietnica przychodów przyciągają chętnych, bo sklepów przybywa. Na start wystarczy około pięciu tysięcy złotych, w pakiecie dostaje się lokal, towar i sprzęt, a większość franczyzobiorców osiąga przychód powyżej trzydziestu tysięcy złotych miesięcznie, a tak przynajmniej wynika z ogłoszeń.
Sieć wyrobiła sobie w Polsce charakterystyczną pozycję, pełną zarówno zachwytów, jak i żartów. Dla mieszkańców jest miejscem ratunkowym nie tylko dla “spragnionych”. Dla przykładu w każdą niedzielę niehandlową, gdy zabraknie masła, albo późnym wieczorem, gdy najdzie ochota na chipsy. Hot-dog w zestawie z sosem czosnkowym stał się nieformalnym symbolem studenckiego menu. Aplikacja lojalnościowa wprowadziła do codziennego języka pytanie „Czy zbiera Pan żappsy?”
Istnieje nadal przekonanie, że w Żabce jest ciągle nieco drożej niż w osiedlowych sklepikach, jednak klientów przyciąga mnogość promocji, choć przyznajmy – czasem można się już w tym wszystkim pogubić. Etykieta zielona, czerwona, żółta, czy biała, nie każdy dobrze się w tym systemie porusza. Wzrost sieci wprowadza też wygodę do codziennego życia mieszkańców – rachunki można zapłacić przy okazji kupna bułek, paczkę odebrać po drodze do pracy. Z drugiej strony ekspansja Żabki nie pozostaje bez konsekwencji dla lokalnego handlu. Małe, osiedlowe sklepy z tradycją często nie wytrzymują konkurencji marketingowej i logistycznej potęgi sieci. Spacerując po Chorzowie, można być pewnym jednego: jeśli nie masz prowiantu, kolejna Żabka jest prawdopodobnie tuż za rogiem.
Dla osób z ambicjami handlowymi perspektywa otwarcia własnej Żabki może być kusząca. Proces jest prosty – od aplikacji, przez szkolenie, po odbiór kluczy do lokalu. Czy Chorzów zniesie kolejne zielone szyldy? Wydaje się, że bez problemu.
fot. Google Maps (autor: Franek)
Sklep przy ul. Pudlerskiej










