Referendum w Chorzowie: Echa rozbrzmiewają i rozgrzewają mieszkańców

Kadr z wystąpienia prezydenta Szymona Michałka (Facebook)
Informacje o możliwym referendum w Chorzowie w sprawie odwołania prezydenta Szymona Michałka rozniosły się szerokim echem w mediach lokalnych i ogólnopolskich. W ciągu zaledwie dwóch dni od ogłoszenia inicjatywy referendalnej temat zdominował zarówno portale informacyjne, jak i media społecznościowe, wywołując falę komentarzy i emocji wśród mieszkańców miasta. Nie brakuje głosów, że referendum jest pochopnie zorganizowane, bo Michałek rządzi dopiero dwa lata i powinno mu się dać więcej czasu na wykazanie efektów swojej pracy. W kontrze pojawia się jednak przykład z Zabrza, gdzie w ubiegłym roku mieszkańcy odwołali prezydent Agnieszkę Rupniewską zaledwie po roku prezydentury. Jak widać, nawet tak krótki czas może wystarczyć, aby ocenić jakość zarządzania miastem.
Punkt zapalny: estakada i stadion
Nie ulega wątpliwości że głównym punktem spornym jest tzw. estakadowy impas oraz spór polityczny wokół planowanej budowy nowego stadionu, na którą Chorzów nie ma pieniędzy, a którą to inwestycję prezydent Michałek forsuje za wszelką cenę. Przypomnijmy, że dla prezydenta to sprawa honoru i wyborczy lep, który w 2024 roku zdecydował o wyniku wyborów. Istnieje ryzyko, że wobec niezbyt dobrej sytuacji finansowej miasta (tylko w tym roku deficyt wyniesie ponad 60 milionów zł) inwestycja w stadion przyniesie konieczność znacznego zwiększenia zadłużenia miasta oraz może wpłynąć na realizację innych inwestycji w mieście.
Kontrowersje personalne i polityczne
Dyskusje referendalne zaczynają się skupiać również wokół faktu, że nikt z zarządu miasta nie mieszka w Chorzowie. Prezydent Michałek jest mieszkańcem Bobrownik, jego zastępczyni pochodzi z Katowic, a nowo powołany drugi zastępca, polityk PiS Marek Akciński to mieszkaniec Rudy Śląskiej. Wiele intratnych stanowisk w spółkach miejskich również objęli ludzie spoza miasta, m.in. Tomasz Bednarek, były prezes WFOŚiGW, mieszkający podobnie jak prezydent w Bobrownikach, którego żona Małgorzata jest wójtem tej gminy. Przypomnijmy jeszcze, że żona prezydenta Chorzowa w 2024 i 2025 roku pełniła funkcję wicewójta Bobrownik, co wówczas wywołało w mieście i w regionie komentarze o „wymianie stanowisk po znajomości”, a pracownicy spółki wodociągowej, w której dyrektorem jest Tomasz Bednarek, wysłali nawet zawiadomienie do CBA.
Władza się broni
Jak można było się spodziewać, środowiska prezydenta szybko przystąpiły do obrony Szymona Michałka. W mediach społecznościowych w ciągu dwóch dni pojawiła się fala pochwalnych postów, a hasło #MuremZaSzymonem rozprzestrzenia się błyskawicznie. To głównie radni wspierający prezydenta, jego współpracownicy oraz przedstawiciele środowisk kibicowskich, z których wywodzi się obecny prezydent. Przypomnijmy, że Szymon Michałek przed elekcją był znany głównie z prowadzenia sektora rodzinnego na stadionie Ruchu Chorzów i promowania idei budowy nowego stadionu dla klubu. Nie posiadał żadnego doświadczenia samorządowego, pracował w korporacji. Widać też wyraźnie dużą emocjonalność debaty, a opinie mieszkańców i sympatyków obu stron politycznego sporu są bardzo zróżnicowane, niestety również w hejterskim wydaniu, zwłaszcza przez liczne fake profile, których aktywność przeważa chyba po stronie obrońców prezydenta. W środowiskach Szymona Michałka pojawiają się także głosy próbujące złagodzić i zneutralizować inicjatywę referendalną, wskazując np., że to taki „trend” ostatnich miesięcy, idący na fali podobnych inicjatyw z innych miast: Bytomia, Będzina, a także Krakowa. W takim tonie wypowiedział się choćby Wojciech Ahnert, Pełnomocnik Prezydenta Miasta Chorzów ds. Strategii Zrównoważonego Rozwoju i Współpracy z Biznesem.
Polityczne spekulacje
W mieście i w social mediach zaczęły pojawiać się głosy, że referendum ma doprowadzić do powrotu do władzy osób znanych z wcześniejszego zarządzania Chorzowem, takich jak Marek Kopel, Andrzej Kotala czy Marcin Michalik. Jednak jak wynika z informacji środowiska Koalicji Obywatelskiej i stowarzyszenia ‘Wspólny Chorzów”, z których to pochodzą byli prezydenci, żaden z nich nie zamierza ubiegać się o fotel prezydenta i nie jest organizatorem referendum. Nie znaczy to jednak, że politycy z Chorzowa nie mają na temat inicjatywy referendalnej własnego zdania.
Były prezydent Marek Kopel w jednej z wypowiedzi dla „Dziennika Zachodniego” wyraził swoje zdanie:
„Uważam, że mieszkańcy muszą się obudzić i próbować dokonać zmiany na stanowisku prezydenta miasta, bo miasto jest źle prowadzone i podejmowane są złe decyzje o skutkach na wiele lat.”
W podobnym tonie dla tej samej redakcji wypowiedział się były wiceprezydent Marcin Michalik:
„Trzeba pamiętać, że w Chorzowie mnóstwo jest głosów o tym, że miasto jest niestety źle zarządzane, że prawie dwa lata za nami od wyborów i przez ten czas nie ma sukcesów i wiele osób jest rozczarowanych. Osobiście bulwersuje mnie kilka rzeczy w tym mieście, jak sytuacja z domem Kalidego czy wyrzucenie na bruk piłkarek ręcznych z hali. To są rzeczy bez precedensu.”
Reakcja prezydenta
Sam prezydent Szymon Michałek w specjalnym wystąpieniu na Facebooku poinformował, że wieści o planach referendum do niego dotarły, jednak uważa, że część zarzutów jest nieprawdziwa lub jest obarczony za nie swoje winy. Prezydent zaprasza grupę referendalną na spotkania z mieszkańcami, które odbędą się w marcu na terenie miasta, by wyjaśnić swoje stanowisko i odpowiedzieć na pytania mieszkańców.
Materiał wideo z profilu prezydenta:










