Prezydent Chorzowa nerwowo po spotkaniu „Rady Nawrockiego”. Wybrzmiało „Czołem Wielkiej Polsce”

kadr pochodzi z wystąpienia prezydenta Chorzowa, z oficjalnego profilu prezydenta na Facebooku
Coraz więcej wskazuje na to, że prezydent Chorzowa przestał już być samorządowcem „niezależnym”, a stał się pełnoprawnym uczestnikiem polityki po stronie Prawa i Sprawiedliwości. Jego ostatnie wystąpienie podczas posiedzenia Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP tylko to potwierdza – zarówno treścią, jak i formą.
W swoim facebookowym wpisie po spotkaniu skupił się na tematach systemowych: finansowaniu dróg krajowych, kosztach edukacji, taryfach za wodę czy problemach z systemem kaucyjnym. Problem w tym, że za tą „merytoryczną” warstwą kryje się wyraźny przekaz polityczny, który wybrzmiał znacznie mocniej podczas samego wystąpienia. Prezydent nie tylko podkreślał swoje relacje z obozem prezydenta Nawrockiego, ale wręcz się nimi chwalił. Mówił o „rozbiciu układu politycznego” w Chorzowie, narzekaniach radnych opozycji, że chce zadłużyć miasto na budowę stadionu oraz o tym, że obecny rząd wycofał się z obiecanych mu przez PiS 100 milionów złotych. Dla wielu te słowa będą stanowić potwierdzenie, że Szymon Michałek rzeczywiście chce Chorzów na ten stadion zadłużyć, a winę za to ma ponieść rząd, który obiecane pieniądze “skasował” no i chyba także samorządowcy sprzyjający rządzącej formacji.
Jednocześnie z dumą zaznaczał, że znalazł się w wąskim gronie samorządowców zaproszonych do rady – co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że dominują tam osoby powiązane z PiS lub z nim współpracujące. Padło też coś więcej – wyraźne wskazanie politycznego patrona. Prezydent przypomniał, że jako jeden z nielicznych włodarzy zaprosił Karola Nawrockiego do Chorzowa w trakcie kampanii, za co jest mu wdzięczny, podkreślając jednocześnie swoje „zwarcie i gotowość do pomocy”. Całość dopełniło hasło „Czołem Wielkiej Polsce” – najczęściej kojarzone z prawicową, a często także ultraprawicową retoryką.
To jeszcze sygnały, czy już deklaracja.
Im bliżej tej politycznej jednoznaczności, tym więcej nerwowości w działaniach prezydenta – szczególnie w kontekście działań mających doprowadzić w mieście do referendum. Widać to choćby po jego pretensjach wobec parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej, którzy udostępnili swoje biura do zbierania podpisów. Trudno nie uznać tego za sytuację kuriozalną – skoro sam prezydent jest dziś powszechnie postrzegany jako człowiek PiS w Chorzowie, to dlaczego działania polityczne drugiej strony mają być czymś niewłaściwym? W polityce nie ma sentymentów. Te pretensje wyglądają raczej na próbę budowania narracji pod publiczkę i ustawiania mieszkańców przeciwko opcji politycznej, której Michałek nie lubi, ani nie popiera.
Duży niepokój budzą jego wypowiedzi dotyczące przyszłości miasta, które wybrzmiały podczas jego wystąpienia na „Radzie Nawrockiego“. Bez zakończonej ekspertyzy (ta ma być w połowie kwietnia) już zapowiada wieloletnią rozbiórkę estakady, co dla Chorzowian może być jasnym sygnałem utrzymania komunikacyjnego armagedonu na kolejne lata. Zamiast faktów – scenariusze i to najczarniejsze z możliwych.
Podobnie w edukacji — zamiast planu, który owszem — musi powstać z uwagi na niż demograficzny, już ze strony prezydenta pojawia się sugestia, że niektórzy pracownicy oświaty będą musieli się przekwalifikować na opiekunów osób starszych, a szkoły zamienią się w domy pomocy społecznej dla seniorów. To nie jest spokojne zarządzanie miastem. To jest tworzenie atmosfery kryzysu.
Spisek fake kont?
Kulminacją tej nerwowości jest nagranie opublikowane 1 kwietnia. Trudno powiedzieć, czy miało być żartem primaaprilisowym, ale jego wydźwięk jest raczej poważny. Prezydent roztacza w nim wizję o rzekomym „spisku” w mediach społecznościowych – sieci fałszywych kont, grup i portali, które mają go atakować. Oberwało się lokalnym społecznościom internetowym i mediom, w tym takim, które nie mają nic wspólnego z inicjatywą referendalną — jak choćby nasz “Łączy Nas Chorzów”.
Dla przykładu największą chorzowską grupę na Facebooku “Kocham Chorzów“, na której udziela się ponad 30 tys. mieszkańców, określił mianem grupy, na której niektórzy tam piszący określają ją nazwą “Nienawidzę Chorzowa“ sugerując ponadto, że fake konta piszą tam same ze sobą, odpowiadając na własne posty atakujące prezydenta w komentarzach. Problem jednak w tym, że wystarczy kilka minut obserwacji różnych dyskusji, by bardzo szybko zobaczyć również drugą stronę – konta, które w sposób agresywny atakują krytyków prezydenta, podobnie jest również na innych grupach. Powstaje więc proste pytanie: czy problem fake kont dotyczy tylko jednej strony? Bo chyba nie. A jeśli nie – to mamy do czynienia z klasyczną podwójną moralnością. „Jak Kali ukraść krowę to dobrze, jak Kalemu ukraść to źle”. A taka narracja prędzej czy później źle dla narratora się kończy. Zwłaszcza dziś, gdy mieszkańcy coraz uważniej patrzą władzy na ręce. A mieszkańcy hipokryzji nie lubią.
Jedno jest pewne – napięcie wokół prezydenta Chorzowa rośnie. I wszystko wskazuje na to, że będzie rosło jeszcze bardziej, bo sam prezydent kolejnymi niefortunnymi wypowiedziami to napięcie sobie funduje.
Nagrania prezydenta:










