loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Chorzowski urbanista dla DZ: Nie będzie ścieżki pod estakadą

0
342

Dziennikarze Dziennika Zachodniego zainteresowali się możliwością udostępnienia przestrzeni pod zamkniętą estakadą w Chorzowie dla pieszych, gdyż takie oczekiwania pojawiają się w przestrzeni publicznej ze strony Chorzowian. Redakcja wystąpiła w tej sprawie o oficjalne informacje do Urzędu Miasta. Odpowiedź, jaką uzyskali od miejskiego urbanisty Michała Lorbieckiego, nie pozostawia jednak złudzeń: aktualnie w planach miasta nie ma ani przejścia dla pieszych, ani ścieżki pod estakadą.

– Na ten moment nie mamy tego w planach, żeby takie przejście udrażniać, bo to i tak wymagałoby czasu, projektu i oczywiście pieniędzy, o ile byłoby w ogóle możliwe utworzenie takiego przejścia – mówi w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim Michał Lorbiecki, Urbanista Miasta Chorzów, Dyrektor Wydziału Planowania Przestrzennego i Budownictwa.

Jak wyjaśniał Lorbiecki, obecny stan techniczny obiektu oraz kwestie bezpieczeństwa nie pozwalają na jakiekolwiek formy udostępnienia tej przestrzeni. Miasto nie prowadzi również prac projektowych ani analiz, które mogłyby w najbliższym czasie zmienić to stanowisko.

Więcej informacji o stanowisku urbanisty tutaj: https://dziennikzachodni.pl/nie-bedzie-przejscia-dla-pieszych-pod-estakada-w-chorzowie-lorbiecki-na-ten-moment-nie-mamy-tego-w-planach/ar/c1p2-28649449

Zamknięcie estakady w czerwcu 2025 roku było jednym z najbardziej dramatycznych momentów w najnowszej historii Chorzowa. Decyzja została podjęta po ekspertyzie technicznej, która wykazała realne zagrożenie katastrofą budowlaną. W jednej chwili miasto straciło kluczowy fragment układu komunikacyjnego, łączący centrum z głównymi trasami przelotowymi. Od tego czasu Chorzów funkcjonuje w stanie permanentnych utrudnień. Korki, objazdy, wydłużone czasy przejazdów, zmiany tras komunikacji miejskiej – to codzienność zarówno dla mieszkańców, jak i osób dojeżdżających do pracy czy przejeżdżających tranzytem. Problem dotyka także miast ościennych, które odczuwają skutki rozlania się ruchu na alternatywne trasy, co już wywołało lokalne spory, choćby pomiędzy prezydentem Chorzowa Szymonem Michałkiem, a wiceprezydentem Bytomia Michałem Biedą.

Temat estakady stał się dla wielu symbolem miejskiej niemocy. Zmęczenie sytuacją deklarują już niemal wszyscy: mieszkańcy Chorzowa, kierowcy, pasażerowie komunikacji publicznej, przedsiębiorcy, a nawet samorządy sąsiednich miast. Coraz częściej słychać głosy, że problem nie dotyczy już tylko infrastruktury, ale także braku spójnej wizji i skutecznej komunikacji ze strony władz. Do sprawy odniósł się również w sposób bardzo zdecydowany były prezydent Chorzowa Marek Kopel, który złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z decyzjami dotyczącymi zamknięcia estakady. Jego zdaniem okoliczności zamknięcia obiektu oraz wcześniejsze zaniedbania powinny zostać szczegółowo zbadane przez organy ścigania.

Dodatkowe emocje wzbudziła również informacja, że władze Chorzowa blokują przywrócenie ruchu tramwajowego pomiędzy Katowicami a Bytomiem z wykorzystaniem tymczasowej kładki tramwajowej. Rozwiązanie to, proponowane jako wariant awaryjny, mogło częściowo przywrócić ciągłość komunikacyjną w jednym z najważniejszych korytarzy transportowych aglomeracji. Miasto jednak blokuje tę możliwość, o czym pisał śląski portal Gazety Wyborczej (https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,32536932,tramwaje-slaskie-nie-pojada-z-katowic-do-bytomia-chorzow-blokuje.html). W efekcie Chorzów wciąż pozostaje zakładnikiem zamkniętej estakady. Dla wielu osób to już nie tylko problem komunikacyjny, lecz symbol przedłużającego się kryzysu, który wciąż nie ma realnej perspektywy rozwiązania. Najgorsze, że ciągle nie wiadomo, kto ma rację.

fot. kadr z kamery na żywo na stronie estakada.chorzow.eu