loader image

REKLAMA

Losowy obrazek

Referendum w Chorzowie nie będzie. Zabrakło ponad tysiąca podpisów, ale może być ciąg dalszy

0
900

Komisarz Wyborczy odrzucił wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Chorzowa Szymona Michałka. Według oficjalnej weryfikacji zabrakło 1023 ważnych podpisów poparcia. Inicjatorzy analizują obecnie wyniki kontroli i nie wykluczają dalszych działań.

Komisarz Wyborczy w Katowicach I wydał 1 czerwca 2026 roku postanowienie odrzucające wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania prezydenta Chorzowa. Oznacza to, że przynajmniej na razie mieszkańcy nie będą mogli wypowiedzieć się przy urnach na temat przyszłości władz miasta. Z dokumentu wynika, że za prawidłowe uznano 6225 podpisów poparcia, podczas gdy ustawowe minimum wymagane do przeprowadzenia referendum wynosiło 7248 podpisów. Według ustaleń Komisarza zabrakło więc dokładnie 1023 zweryfikowanych podpisów.

Pełnomocnik inicjatorów referendum Krzysztof Rejek złożył 4 maja w katowickiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego łącznie 8020 podpisów mieszkańców. Już na etapie składania dokumentów było wiadomo, że margines bezpieczeństwa jest niewielki. Ostatecznie po przeprowadzonej weryfikacji ważnych okazało się jedynie 6225 podpisów. 1795 deklaracji poparcia nie spełniło wymogów określonych przez ustawę, co stanowi 22,38 procent wszystkich złożonych podpisów.

Jakie błędy zdecydowały o wyniku?

Najwięcej odrzuconych podpisów dotyczyło osób nieposiadających praw wyborczych do właściwej rady gminy. Takich przypadków odnotowano 688. Kolejne problemy związane były z nieprawidłowymi adresami – w 366 przypadkach wskazano adres niezgodny z danymi rejestru wyborców, a w 111 przypadkach adres był niepełny lub nieczytelny. Weryfikacja wykazała również 329 błędów dotyczących numerów PESEL oraz 116 przypadków, w których nie udało się odnaleźć wskazanej osoby w Centralnym Rejestrze Wyborców. Ponadto 113 osób podpisało się więcej niż jeden raz. W takich sytuacjach Krajowe Biuro Wyborcze uznawało tylko jeden podpis, pozostałe traktując jako nieważne. Jak podkreślono w postanowieniu, w wielu przypadkach jeden wpis zawierał więcej niż jedną wadę formalną. Dla potrzeb statystyki każdy taki wpis kwalifikowano jednak wyłącznie do jednej kategorii błędów zgodnie z przyjętą metodologią.

Nie tylko liczby, ale też pytania

Inicjatorzy referendum zapowiedzieli już analizę szczegółowych wyników weryfikacji oraz sposobu przeprowadzenia czynności sprawdzających przez Krajowe Biuro Wyborcze. Nie wiadomo jeszcze, czy podejmowane będą dalsze kroki prawne, jednak temat z pewnością nie zostanie pozostawiony bez komentarza. Podobnie jak wcześniej w Bytomiu, również na chorzowskich listach poparcia odnaleziono numery PESEL osób zmarłych. Według informacji przekazanych przez KBW chodzi o zaledwie 14 przypadków osób, które zmarły jeszcze przed formalnym zgłoszeniem zamiaru przeprowadzenia referendum. Sprawa może stać się przedmiotem dalszych wyjaśnień, choć zwykle takie przypadki wskazują zwykle na “wrzutki” przeciwników referendum, które potem są wykorzystywane np. jako podstawa zgłoszeń do prokuratury, aby napiętnować łamanie prawa przez zbierających podpisy. Nikt w to oczywiście nie wierzy, ale to znana praktyka.

Przegrana na własne życzenie czy efekt niesprzyjających warunków?

Decyzja Komisarza Wyborczego wywołała natychmiastową falę komentarzy. Wśród nich szczególną uwagę zwracają głosy osób, które popierały referendum, ale jednocześnie nie ukrywają rozczarowania sposobem przeprowadzenia całej akcji. Trudno bowiem nie zauważyć, że złożenie 8020 podpisów przy wymaganym progu 7248 było działaniem obarczonym dość dużym ryzykiem. Ostateczny wynik pokazuje, że organizatorzy pozostawili sobie zbyt mały margines bezpieczeństwa. Jednocześnie wielu obserwatorów zwraca uwagę na okoliczności, w jakich prowadzono akcję. Wskazuje się na przeciągające się procedury administracyjne, które znacząco skróciły czas przeznaczony na zbiórkę podpisów, a także na atmosferę politycznego konfliktu i agresji obecnej w mediach społecznościowych. O tym, jak ogromny hejt był generowany np. przez część środowisk kibicowskich Ruchu Chorzów przekonaliśmy się na własnej skórze. Oczywiście nie wrzucamy wszystkich do jednego worka, bo wielu kibiców Ruchu również podpisało listy referendalne.

Niezależnie od oceny tych argumentów jedno pozostaje faktem. Ponad sześć tysięcy mieszkańców Chorzowa skutecznie poparło inicjatywę referendalną, pokazując, że w mieście istnieje znacząca grupa oczekująca zmian lub przynajmniej publicznej debaty na temat obecnego kierunku zarządzania samorządem.

To jeszcze nie koniec?

Z nieoficjalnych informacji, które tu i ówdzie zaczynają się pojawiać wynika, że referendyści wcale nie muszą składać broni. Już teraz mówi się o przygotowaniu nowej akcji, która miałaby rozpocząć się za kilka miesięcy. A czy tak będzie – czas pokaże.