Prezydent Michałek na spotkaniu z mieszkańcami: Lepiej sprzedać lub wyburzyć kamienicę, niż pudrować trupa

Na zdjęciu kamienica przy 3 Maja 15 (Google Maps)
Kwestia zasobów mieszkaniowych stała się centralnym punktem dyskusji podczas spotkania prezydenta Szymona Michałka z mieszkańcami, które odbyło się 12 marca w Szkole Podstawowej nr 38. Debata uwypukliła głęboki impas, w jakim znajduje się miasto, gdzie z jednej strony narasta frustracja lokatorów związana z pogarszającym się stanem technicznym budynków, a z drugiej strony administracja przyznaje, że nie posiada realnych narzędzi ani środków na systemowe uzdrowienie sytuacji. Obraz chorzowskiego mieszkalnictwa wyłaniający się z wypowiedzi prezydenta jest pesymistyczny i wskazuje raczej na próbę ograniczania strat niż na ofensywny plan rewitalizacji.
Prezydent Michałek przedstawił skalę zaniedbań, wskazując, że miasto zarządza ogromnym zasobem 11 tysięcy lokali, z których blisko połowa wciąż nie posiada toalet wewnątrz mieszkań. Koszt samej modernizacji węzłów sanitarnych szacowany jest na ponad 100 milionów złotych, co przy obecnym zadłużeniu lokatorów sięgającym 287 milionów złotych czyni inwestycje niemal niemożliwymi do sfinansowania. Choć ściągalność czynszów wzrosła w ostatnim czasie do 80%, budżet PGM nadal nie pozwala na nic więcej poza doraźnymi naprawami. Sytuację dodatkowo komplikuje nieuregulowany stan prawny wielu nieruchomości oraz własność mieszana, co zdaniem włodarza uniemożliwia legalne inwestowanie publicznych pieniędzy w budynki, które nie należą w całości do gminy.
Zarysowana przez prezydenta strategia opiera się przede wszystkim na wycofywaniu się miasta z roli właściciela. Szymon Michałek argumentował, że obecny udział mieszkań komunalnych w całkowitym zasobie miasta jest zdecydowanie za wysoki i powinien zostać zredukowany. Narzędziem do osiągnięcia tego celu ma być sprzedaż lokali z bonifikatą oraz zbywanie całych kamienic wraz z gruntami prywatnym inwestorom. Prezydent wprost przyznał, że w wielu przypadkach bardziej opłacalne dla miasta jest wyburzenie zrujnowanego obiektu za kilka milionów złotych niż jego kosztowny remont, który nazwał „pudrowaniem trupa”. W tej wizji to prywatny kapitał ma przejąć ciężar budowy nowych zasobów i czerpania z nich zysków, co w ocenie prezydenta jest jedynym sposobem na pchnięcie miasta do przodu.
Podczas spotkania nie padły jednak konkretne propozycje dotyczące tego, jak miasto zamierza pomóc osobom, których nie stać na wykup mieszkania lub najem na wolnym rynku. Mieszkańcy Chorzowa II alarmowali, że ich dzielnica z roku na rok niszczeje, a brak perspektyw na remonty sprawia, że czują się marginalizowani. Odpowiedzią prezydenta na te zarzuty było wskazanie na błędy poprzednich ekip rządzących oraz na trudną sytuację finansową, co w praktyce oznacza, że lokatorzy najbardziej zniszczonych kamienic nie mogą liczyć na szybką poprawę warunków bytowych. Sukcesy, o których wspominał włodarz, takie jak 73 mieszkania wyremontowane przez samych lokatorów, pozostają jedynie kroplą w morzu potrzeb miasta zmagającego się z ogromną skalą degradacji tkanki miejskiej. Na dziś nie widać żadnej strategii, która poprawiłaby zły stan chorzowskich zasobów komunalnych. Jednocześnie co lepsze mieszkania są sprzedawanie przez miasto w przetargach. Co zostanie za kilka lat?










